Odpowiedzialni i racjonalni

„Odpowiedzialni za przyszłe pokolenia” – wokół tego hasła przez trzy dni, od 7 do 9 czerwca br., toczyły się debaty i rozmowy z udziałem 70 prelegentów oraz 600 uczestników IV Forum Ekologicznego w Kołobrzegu. Płynie z nich wspólny wniosek: ekologia to nie tylko kwestia odpowiedzialności, ale również racjonalnego gospodarowania zasobami.

Tegoroczna, czwarta już edycja Forum Ekologicznego przyciągnęła zainteresowanych, dla których „środowisko” nie jest tylko encyklopedycznym pojęciem, ale przede wszystkim elementem systemu wartości. Doświadczeniem i wiedzą wymieniali się samorządowcy, ludzie ze świata nauki i biznesu, pracownicy firm i instytucji związanych z zieloną gospodarką. Zabrakło jedynie przedstawicieli rządu.

– Wykonaliśmy ogromną pracę u podstaw: najpierw wodociągi i kanalizacja, potem rewolucja śmieciowa, likwidacja mogilników, usuwanie azbestu, barszczu Sosnowskiego. Potem przyszedł czas na bardziej innowacyjne podejście – program Prosument, który trafił w zapotrzebowanie. Byliśmy liderem programu antysmogowego KAWKA – wyliczał marszałek województwa zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz. Ubolewał, że rząd wygasił nowatorskie programy realizowane wspólnie przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej i jego wojewódzkie odpowiedniki. – Wokół ekologii nadal jednak dzieje się wiele dobrego, o czym świadczy duże zainteresowanie tą tematyką nie tylko samorządów, ale i biznesu – dodał. Przypomniał, że województwo zachodniopomorskie w ramach swojego Programu Regionalnego ma do dyspozycji ok. 200 mln euro na inwestycje proekologiczne.

Podczas Forum Ekologicznego zorganizowano 16 paneli tematycznych. Poruszano m.in. takie zagadnienia, jak: finansowanie inwestycji środowiskowych, zielone budownictwo, gospodarka wodna, smart city, elektromobilność, gospodarka w obiegu zamkniętym (circular economy) i ochrona powietrza.

 

Co się nie opłaca?

Ostatniej zimy w mediach społecznościowych dominowały dane o stężeniu pyłów zawieszonych w powietrzu. Czy smog to jedynie chwyt propagandowy ekologów i po prostu modny temat – jak sugerują niektórzy prawicowi dziennikarze? – Prawie 50 tys. polskich obywateli umiera rokrocznie przedwcześnie na skutek złej jakości powietrza. Niemal cała populacja dzieci na Śląsku i w Małopolsce cierpi na chroniczne choroby układu oddechowego. Nadmierne zanieczyszczenie powietrza kosztuje nas co roku 26 mld euro, co stanowi ponad 7,5% całego naszego dochodu narodowego brutto i równowartość ¼ budżetu państwa – wyliczał Ryszard Pazdan, minister środowiska w Gospodarczym Gabinecie Cieni Business Centre Club[1], podczas wykładu „Czyste powietrze w miastach”.

Koszty, o których mówił ekspert BCC, odzwierciedlają skalę szkód wynikających z niedotrzymania norm. Niemal 90% produkowanej przez nas energii pochodzi z paliw kopalnych, w tym głównie z węgla i importowanej ropy naftowej. Rachunek rośnie astronomicznie, gdy do wspomnianych kosztów dodamy cenę paliw kopalnych. Korzystanie z odnawialnych źródeł energii (OZE) – nawet jeśli dziś wydaje się drogie – w dalszej perspektywie opłaci się. Ryszard Pazdan jest przekonany, że obciążeń generowanych przez energetykę opartą na węglu i ropie naftowej nie wytrzyma żadna gospodarka. Prognozuje, że w drugiej połowie XXI w. problem rozwiąże się samoistnie w wyniku funkcjonowania mechanizmów wolnorynkowych. Za przykład podaje Stany Zjednoczone, które nie podpisały protokołu z Kioto, a mimo to w latach 2011-2016 zmniejszyły udział węgla w tzw. miksie energetycznym z 65% do 25%. Zlikwidowano tam 450 elektrowni węglowych i to nie na skutek federalnych regulacji środowiskowych, a niemal wyłącznie w wyniku mechanizmów rynkowych.

 

Efekt cieplarniany

Człowiek bezwiednie prowadzi potężny geofizyczny eksperyment – już od ponad 50 lat ostrzegają naukowcy. Za wzrost globalnej temperatury odpowiada emisja CO₂ spowodowana przede wszystkim spalaniem paliw kopalnych.

Częściej mówimy o smogu niż o globalnym ociepleniu, bo ten pierwszy odczuwamy od razu i poziom zanieczyszczeń powietrza potrafimy dziś szybko zmierzyć. Globalne ocieplenie natomiast postępuje powoli, ale nieuchronnie. Oba zjawiska są jednak ściśle ze sobą powiązane – powstają przede wszystkim w wyniku spalania paliw kopalnych (węgla, ropy naftowej, gazu ziemnego). Pierwszy rządowy raport ostrzegający przed tym zagrożeniem otrzymał w 1965 r. amerykański prezydent Lyndon B. Johnson. Autorzy dokumentu dowodzili, że wzrost stężenia CO₂ w atmosferze prowadzi do zwiększenia temperatur na całym świecie, co w efekcie spowoduje stopienie się czap lodowych na biegunach i podniesienie się poziomu wody w oceanach. Jak pisze niemiecki klimatolog prof. Stefan Rahmstorf w artykule „Pół wieku klimatycznych dywagacji”: badacze dowiedli, że Ziemia działa nie jak źródło gazów cieplarnianych, lecz ich pochłaniacz. Dlatego tylko połowa CO₂ wytwarzanego przy spalaniu paliw kopalnych zostaje w atmosferze.

W 1979 r. ukazał się w USA kolejny ważny raport – „Dwutlenek węgla i klimat: ocena naukowa”, którego głównym autorem był Jule Charney z Massachusetts Institute of Technology. – Dowiódł w nim, że podwojenie ilości CO₂ w atmosferze ociepliłoby Ziemię mniej więcej o 3 stopnie Celsjusza – i ta skala została dziś dobitnie potwierdzona. Przewidywał też, że zdolność pochłaniania ciepła przez oceany opóźni proces ocieplania o kilkadziesiąt lat – pisze we wspomnianym artykule prof. Rahmstorf. Dziś wiemy, że od początku rewolucji przemysłowej globalne średnie temperatury wzrosły o 1,3 stopnia Celsjusza.

Porozumienie państw Organizacji Narodów Zjednoczonych zawarte w listopadzie 2015 r. na szczycie w Paryżu (COP21) zakłada, że kraje świata wspólnie ograniczą wzrost globalnych temperatur do poniżej 2 stopni Celsjusza poprzez indywidualne działania poszczególnych państw, przy wsparciu finansowym dla tych mniej rozwiniętych. Prezydent USA Donald Trump właśnie wypowiedział to porozumienie, a Stany Zjednoczone produkują dziś prawie piątą część CO₂.

Kraje Unii Europejskiej na razie prowadzą konsekwentną politykę klimatyczną. Opiera się ona na pakiecie energetyczno-klimatycznym, który nakazuje do 2020 r. zmniejszyć emisję CO2 o 20% w stosunku do 1990 r., zwiększyć udział odnawialnych źródeł w energetyce do 20% i o tyle samo – efektywność energetyczną.

 

Ochrona powietrza

O czystości powietrza debatowano podczas Forum Marszałków Środowiskowych z udziałem członków zarządu sześciu województw. W 2015 r. w wyniku dużej presji społecznej Sejm uchwalił zmiany w prawie o ochronie środowiska, które w art. 96 pozwala na działania nadzwyczajne w sytuacji przekraczania dopuszczalnego stężenia zanieczyszczeń w powietrzu. Korzystają z tego samorządy wojewódzkie. – Możemy podejmować uchwały antysmogowe wprowadzające ograniczenia lub zakazy eksploatacji instalacji zanieczyszczających powietrze. 31 maja br. mieliśmy pierwsze spotkanie w tej sprawie. Wiem, że inne województwa też pracują nad takimi uchwałami – mówiła Marzena Wodzińska, członek Zarządu Województwa Wielkopolskiego.

Członek Zarządu Województwa Zachodniopomorskiego, Ryszard Mićko, poruszył problem niskiej emisji. Do powstawania smogu w największym stopniu przyczyniają się paleniska domowe. – 55% pyłu zawieszonego pochodzi z indywidualnych gospodarstw domowych, które są ogrzewane niskiej jakości paliwem z wykorzystaniem przestarzałych kotłów – mówił. Na brak rozwiązań systemowych w tym zakresie na poziomie krajowym zwrócił uwagę Artur Bagieński, wicemarszałek województwa łódzkiego. – Skoro wiemy, że wchodzą w życie dyrektywy zaostrzające normy emisji, dlaczego wciąż w sprzedaży są piece, które nie spełniają żadnych norm? – dopytywał.

Warto przypomnieć, że unijna dyrektywa ErP (Energy related Products), znana też pod nazwą „Ecodesign”, wyłącza z obrotu na terenie całej Unii Europejskiej od 1 stycznia 2020 r. wszelkie urządzenia grzewcze niespełniające rygorystycznych wymogów środowiskowych. Od 2022 r. zaczną też obowiązywać zaostrzone wymogi efektywności energetycznej urządzeń. Najlepsze produkowane obecnie kotły klasy 5 na węgiel nie spełniają ich.

Czy w polskich uzdrowiskach jest zdrowe powietrze? Według danych Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, ostatniej zimy w Rabce-Zdroju norma rakotwórczego benzo(a)pirenu była przekroczona 8-krotnie. W Zakopanem notowano w powietrzu jeszcze większe stężenia tego związku. Lucjan Kuźniar, członek Zarządu Województwa Podkarpackiego , zwrócił uwagę, że zbyt rzadko zastanawiamy się nad jakością paliwa, które spalamy w piecach. W jednym z podkarpackich uzdrowisk rocznie spalanych jest 200-300 ton węgla. – Wybór najtańszego dostawcy niestety pociąga za sobą niższą jakość paliwa – mówił. Paradoksalnie uzdrowisko samo zatruwa powietrze wokół siebie.

– W miastach zapomniano o korytarzach powietrznych. W wyniku nieprzemyślanej zabudowy pojawiły się kliny, które zahamowały naturalne wietrzenie aglomeracji – dodał Artur Bagieński. Inni rozmówcy wskazywali, że nierespektowanie podstawowych standardów, takich jak czyszczenie ulic na mokro czy budowanie na mokro, również przyczynia się do pogorszenia jakości powietrza w miastach.

Zdaniem moderującego debatę Ryszarda Pazdana, należałoby zinwentaryzować wszystkie źródła zanieczyszczeń, w tym paleniska domowe oraz sieci dróg w mieście. Tylko w ten sposób można precyzyjnie oszacować wielkość zanieczyszczeń. Wymaga to zbudowania odpowiednich baz danych w postaci miejskich banków emisji zanieczyszczeń. To pozwoliłoby na monitorowanie i rzetelną ocenę efektywności programów naprawczych.

Obieg zamknięty

Od dwóch lat nie ma wydarzenia związanego z branżą ochrony środowiska, podczas którego przynajmniej jeden panel czy wykład nie byłby poświęcony gospodarce o obiegu zamkniętym. – Ta idea to tak naprawdę powrót do źródeł, czyli do pojęcia „zrównoważonego rozwoju”, ale w dużo szerszym kontekście. W tworzenie gospodarki o obiegu zamkniętym powinni być zaangażowani wszyscy gracze rynkowi, nie tylko ostateczny konsument. Chodzi tak naprawdę o wydłużenie życia produktu i ograniczanie wytwarzania odpadów [jeśli się pojawiają, powinny służyć jako surowiec wtórny – przyp. red.]. W ten sposób wykraczamy poza koncepcję gospodarki odpadowej. Wchodzimy na poziom nowej koncepcji gospodarki przemysłowej, ekodesignu, na poziom współpracy jednostek biznesowych z nauką. Bo takie projektowanie naszych produktów i usług, by powstawało jak najmniej odpadów, wymaga bardzo zaawansowanych technologii – uważa Hanna Marlière, dyrektor zarządzająca w firmie Green Management Group Sp. z o.o., która wygłosiła wykład „Polska – droga do gospodarki o obiegu zamkniętym” oraz poprowadziła panel dyskusyjny poświęcony tej tematyce.

Europa w 80% jest uzależniona od importu surowców. Zdaniem Hanny Marlière, przy projektowaniu produktów musimy brać pod uwagę oszczędność zasobów. Linia produkcyjna powinna być zaprojektowana w taki sposób, by wykorzystywała jak najmniej energii i wody. Należy też minimalizować ilość odpadów procesowych, a te które już są, trzeba zawracać do tego samego procesu produkcyjnego bądź też przekazywać do innych procesów innym podmiotom. Znany jest przykład wykorzystywania wody akwariowej z hodowli ryb do upraw pomidorów. Przemysł meblarski świetnie zagospodarowuje trociny – do wyrobu płyt, paneli, ściółki dla zwierząt, brykietu czy pelletu.

Kolejnym istotnym etapem jest dystrybucja. Wracamy do idei korzystania z rzeczy, które są wytworzone blisko nas, do skracania łańcuchów dostaw, jednocześnie do ograniczania kosztów ekologicznych związanych chociażby z transportem. – Konsument powinien mieć większą świadomość tego, co kupuje, od kogo kupuje i po co kupuje. Największym wyzwaniem gospodarki o obiegu zamkniętym jest dotarcie do odbiorcy, który musi w sposób świadomy dokonywać swoich wyborów i przestać być uzależnionym od konsumpcjonizmu. Czy przed premierą nowego telefonu powinniśmy ustawiać się w kolejce, żeby być pierwszym, kto zdobędzie to urządzenie? – pyta retorycznie Hanna Marlière. Często kupujemy coś tylko dlatego, że marketingowiec nas do tego przekonał, a nie z własnej potrzeby. Tu otwiera się szerokie pole dla usług współdzielenia się. To, że każdy właściciel domu jednorodzinnego ma kosiarkę i pełny zestaw narzędzi, nie jest zbyt ekonomiczne i racjonalne. Jeżeli z jakiegoś narzędzia korzystam dwa razy w roku – jak uważa Hanna Marlière – to równie dobrze mogę je pożyczyć od sąsiada. Można się do tego przekonać, obserwując rozwój najnowocześniejszych start-upów.

Polska nie jest jeszcze na takim etapie rozwoju konsumpcjonizmu jak Europa Zachodnia. Wytwarzamy dużo mniej odpadów na mieszkańca. Według Eurostatu przeciętny Europejczyk w 2014 r. wyprodukował 475 kg śmieci, przeciętny Polak – 272 kg odpadów. Dzięki temu możemy postąpić nie tylko odpowiedzialnie wobec wyzwań ochrony środowiska, ale też racjonalnie wykorzystać swoją szansę. – Dla nas osiągnięcie pewnych celów stawianych przez gospodarkę o obiegu zamkniętym jest prostsze i efekt ekonomiczny, który jako kraj możemy osiągnąć, byłby proporcjonalnie dużo większy – przekonywała Hanna Marlière. Circular economy to również wielkie wyzwania dla samorządu lokalnego, który może wpływać na postawy mieszkańców (konsumentów), a lokalnych przedsiębiorców zachęcać do stosowania zasad społecznej odpowiedzialności (CSR).

Właśnie rozpoczyna się realizacja pilotażowego projektu rządowego, w którym będzie uczestniczyć pięć wybranych gmin, w tym jedna z Pomorza Zachodniego – Tuczno. Warto się przyglądać, czy za trzy lata dopracujemy się sprawnych modeli gospodarki w obiegu zamkniętym.

Jerzy Gontarz

[1] BCC powołał Gospodarczy Gabinet Cieni, którego celem jest wsparcie działań rządu służących gospodarce, inspirowanie i monitorowanie prac resortów kluczowych z punktu widzenia rozwoju przedsiębiorczości. To rząd gospodarczych fachowców, będących najbliżej problemów, z którymi na co dzień zmagają się polscy przedsiębiorcy i gospodarka.